Passę zwycięstw naszego klubu przerwał Ślepsk Suwałki. W rywalizacji o złoto mamy zatem 0-1. Jak mówi sztab trenerski i zawodnicy, w kolejnych meczach zrobimy wszystko, aby przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę.

W czwartek (11.04) w Hali Nysa rozegrano pierwszy mecz finałowy, którego stawką jest Mistrzostwo 1 ligi siatkówki mężczyzn. Spotkanie obie drużyny zaczęły dość niepewnie. Przewagę Stali dało dopiero wejście na zagrywkę Łukasza Kaczorowskiego. Kilka punktów z rzędu pozwoliło wyraźnie odskoczyć rywalom. Przy wyniku 17:12 wydawało się, że gospodarze kontrolują tego seta. Niestety, do głosu powoli zaczęła dochodzić ekipa z Suwałk, która dobrze zagrała w obronie. Po kontrowersyjnych decyzjach sędziego seta dokończono w gorącej atmosferze. Ślepsk szybciej opanował nerwy i lepiej zagrał na kontrach. Na tablicy 0-1.

Drugi set miał podobny przebieg. Nasi zawodnicy zbudowali kilku punktową przewagę, ale rywale nie poddawali się do końca. Decydująca faza seta należała do Jakuba Rohnaka, którego ataki były nie do zatrzymania. –  Przełamanie w drugim secie dało nam pewność siebie i to było widać zwłaszcza w ostatniej odsłonie spotkania – ocenia trener Ślepska Suwałki, Mateusz Mielnik. –  To dla nas sezon pełen skoków emocji i zwrotów akcji. Przeszliśmy długą drogę by znaleźć się w finale i teraz czerpiemy z tego radość.

O trzecim secie Stalowcy chcieliby jak najszybciej zapomnieć. Seria nieudanych ataków i dobra gra rezerwowych Ślepska dały zasłużoną wygraną. Okazja do rehabilitacji i zmiany stanu rywalizacji już dzisiaj o 18.30 w Hali Nysa. – Nie potrafiliśmy dowieźć do końca przewagi w pierwszym i drugim secie i to podcięło nam skrzydła – wskazuje przyczynę wczorajszej porażki trener Stali Nysa, Krzysztof Stelmach. – Jest dużo do poprawy, ale mamy 5 spotkań i będziemy robić wszystko, żeby wygrać i grać dalej! – dodaje Stelmach.

W piątek liczymy na pełną halę i donośny doping wszystkich sektorów.

MVP spotkania został wybrany Jan Tomczak.

Stal Nysa 0-3  Ślepsk Suwałki (23:25, 23:25, 17:25)