Dziś zakończyliśmy rundę zasadniczą sezonu 2019/2020. We Wrześni musieliśmy uznać wyższość gospodarzy, przegrywając 1:3 (23:25, 25:18, 20:25, 22:25). MVP spotkania wybrany został przyjmujący APP Krispol Wrześni, Łukasz Kalinowski. Rundę zasadniczą kończymy przegraną, ale nie zmienia to pozycji naszej drużyny w tabeli KRISPOL 1. Ligi Mężczyzn. Jesteśmy mistrzem rundy zasadniczej, deklasując rywali.

Spotkanie rozpoczęli gospodarze od błędu dotknięcia siatki (0:1), ale mocnym atakiem szybko odpowiedział Łukasz Kalinowski (1:1). Później gra była wyrównana (4:4), ale chwilę później to gospodarze jako pierwsi objęli dwupunktowe prowadzenie (7:5). Problemy z dobrym przyjęciem serwisu mieli podopieczni Krzysztofa Stelmacha, co poskutkowało trzema punktami przewagi siatkarzy z Wrześni (10:7). Stalowcy zaczęli odrabiać straty i po asie serwisowym Patryka Szczurka, przewaga wrześnian stopniała do jednego oczka. Nie trwało to jednak długo, bowiem podopieczni Mariana Kardasa po raz kolejny odskoczyli Stalowcom (12:9). Asa serwisowego dołożył Łukasz Łapszyński i przewaga znów stopniała do zaledwie jednego punktu (14:13). Świetnie w polu serwisowym radzili sobie przyjezdni. Punkt bezpośrednio z zagrywki zdobył Kamil Długosz i na tablicy wyświetlał się wynik po 15. W końcu zadziałał również blok Stalowców (15:16), ale tym samym odpowiedzieli gospodarze (16:16). Później gra była wyrównana (19:19, 21:21). Zapowiadała się więc emocjonująca końcówka premierowej partii. Wrześnianie szybko odskoczyli na dwa punkty, między innymi za sprawą podwójnego bloku i byli już tylko punkt od wygrania seta (24:22). Przy stanie 24:23 o czas poprosił Marian Kardas. Po przerwie w aut zaatakował Bartosz Bućko, kończąc premierową partię spotkania (25:23).

Drugiego seta zdecydowanie lepiej otworzyli gospodarze (0:3), ale podopieczni Krzysztofa Stelmacha szybko zniwelowali straty, między innymi za sprawą dobrze działającego bloku (5:5). Później gra była wyrównana (8:8, 10:10). Po świetnym pojedynczym bloku Moustaphy M’Baye to goście objęli dwupunktowe prowadzenie (10:12), ale po raz kolejny, tym samym odpowiedzieli gospodarze (12:12). Stalowcy nie tracili mocy w bloku (12:14). Po asie serwisowym Łapszyńskiego o przerwę poprosił Marian Kardas (13:16). Po czasie jednak kolejnego asa zaserwował Łapszyński (13:17), a do tego punktowy blok dołożyła para Szczurek – Zajder (13:18). Przy stanie 14:20 o drugą przerwę poprosił szkoleniowiec gospodarzy. Po czasie rozpędzili się wrześnianie (17:21), co poskutkowało przerwą na żądanie Krzysztofa Stelmacha. Po przerwie błąd dotknięcia siatki popełnił Mateusz Zawalski (17:22), a chwilę potem punktowy blok dorzucili Stalowcy (17:23). To wystarczyło, by wygrać tego seta 18:25.

Trzecią partię spotkania obie drużyny rozpoczęły dość wyrównanie, choć to gospodarze, jako pierwsi, objęli dwupunktowe prowadzenie (4:2). Stalowcy nie mogli znaleźć sposobu, by zatrzymać wrześnian (6:2, 8:4). Przy stanie 9:4 o pierwszą przerwę poprosił trener Krzysztof Stelmach. Po czasie, żółto – niebiescy nieco zniwelowali stratę (11:7), a o przerwę, tym razem, poprosił szkoleniowiec drużyny z Wrześni. Po czasie przewaga gospodarzy utrzymywała się (13:9), ale w ataku dobrze radził sobie Łapszyński (14:11). Dobrze zaczął funkcjonować blok Stalowców (17:14). Gdy przewaga stopniała do dwóch punktów o czas poprosił Marian Kardas (17:15). Po przerwie gra toczyła się punkt za punkt (19:17) do momentu, gdy po raz kolejny w tym secie wrześnianie objęli czteropunktowe prowadzenie (21:17). Po autowym ataku Łapszyńskiego o drugi czas poprosił trener przyjezdnych. Żółto – niebiescy próbowali jeszcze gonić wynik (23:19), ale nie zdołali wyrwać tego seta z rąk wrześnian. Partię zakończył błąd Sebastiana Matuli w polu serwisowym (25:20).

Czwarty set obie drużyny rozpoczęły podobnie (3:3), choć tak jak w poprzedniej partii to gospodarze jako pierwsi objęli prowadzenie większe niż punkt (6:4), a przy stanie 7:4 o pierwszą przerwę w tej partii poprosił trener Krzysztof Stelmach. Po czasie przewaga drużyny z Wrześni wzrosła (11:6), a o drugi czas poprosił szkoleniowiec przyjezdnych. Po raz kolejny dobrze blokiem zagrali Stalowcy, co poskutkowało przerwą na żądanie trenera Mariana Kardasa (11:8). Błędów nie ustrzegały się obie drużyny (14:11). Podopieczni Krzysztofa Stelmacha nie mogli znaleźć sposobu, by powstrzymać wrześnian (18:14). Żółto – niebiescy nie chcieli jednak spisać tego seta na straty i szybko zniwelowali stratę do jednego punktu (18:17). Po przerwie goście po raz kolejny skutecznie grali blokiem i na tablicy oglądaliśmy już remisowy wynik (18:18). Gospodarze nie chcieli jednak tak łatwo oddać wypracowanej przewagi (21:19, 22:20). To wystarczyło, by ta partia i ostatecznie cały mecz padł łupem drużyny z Wrześni. Mecz zakończył punktowy blok wrześnian (25:22).


APP Krispol Września – Stal Nysa S.A. 3:1 (25:23, 18:25, 25:20, 25:22)

Stal Nysa S.A.: Zajder (6), Długosz (9), Bućko (5), M’Baye (14), Szczurek (2), Łapszyński (20), Czunkiewicz (L) oraz Dobosz (4), Matula (1), Schamlewski, Dembiec (L)

APP Krispol Września: Frankowski (8), Kalinowski (16), Narowski (6), Kaźmierczak (2), Krawiecki (2), Linda (13), Dzierżyński (L) oraz Zawalski, Lorenc (7), Brzóstowicz (3), Tomczak, Jóźwik (7)