Niestety finał nie zaczął się dla nas tak jak byśmy sobie tego życzyli. Dwie porażki u siebie z drużyną Ślepska Suwałki sprawia, że na wyjazd jedziemy walczyć o wszystko.

Drugi mecz rozpoczęliśmy od serii błędów. Siatkarze z Suwałk dobrą grą na siatce zdołali wyprowadzić kilku punktową przewagę nad naszą drużyną (7:4). I choć w końcówce seta głównie za sprawą Kaczorowskiego Stalowcy poderwali się do gry,  niestety wygrana była po stronie gości.

W kolejnej partii gra naszego zespołu wyglądała śpiewająco. Skuteczną zagrywką i świetnymi atakami żółto-niebiescy odskoczyli rywalom na 6:0. Trener Mielnik natychmiast poprosił o czas i sięgnął po zmiany. Nowi zawodnicy w odróżnieniu od 1 meczu finałowego nie wnieśli poprawy gry gości. Doskonale funkcjonujący blok naszej drużyny zatrzymywał kolejne ataki przyjezdnych, powiększając przewagę Stali. U nas dobrą zmianę dał Michał Makowski, a na wyróżnienie zasłużył dobrze dysponowany tego dnia Maciej Zajder, który niestety z powodu kontuzji nie był w stanie dokończyć tego spotkania. Dla naszego środkowego jest to prawdopodobnie koniec tego sezonu ligowego.

W trzecim secie katem Stali okazał się późniejszy MVP spotkania, Patryk Szwaradzki – który zanotował na swoim koncie 3 asy na początku partii. – Zagrywka była kluczem do wygrania w czwartek oraz dzisiaj – ocenia Szwaradzki. – To były trudne spotkania, ale dzięki odrzuceniu rywali od siatki zdołaliśmy potrafiliśmy niwelować różnice i budować przewagi. Będący w świetnej dyspozycji goście brylowali w każdym elemencie. 2 przerwy dla trenera Stelmacha nie zdołały wybić z uderzenia przyjezdnych, którzy pewnie zwyciężyli do 21.

Ostatnia partia miała podobny przebieg jak w piątek. Nasi zawodnicy po serii bloków suwalszczan nie byli w stanie się podnieść. Dobra zmiana Długosza dała kilka punktów, ale to goście częściej kontrowali i buli skuteczni w pierwszej akcji.  – To niewiarygodne, ale rywale w naszej hali serwowali lepiej niż my – ocenia atakujący naszego zespołu, Łukasz Kaczorowski. – Musimy poukładać grę i być może zagrać w Suwałkach bardziej na luzie.

Do Suwałk jedziemy z dwoma przegranymi, ale trzeba pamiętać, że ostatnie słowo nie zostało jeszcze powiedziane i na wyjeździe wszystko może się odmienić. Przed naszą drużyną czas na głęboką analizę i mobilizację przed kolejnymi meczami. Wspierajmy naszą drużynę i miejmy nadzieję, że spotkamy się na piątym meczu w Hali Nysa!