Breadcrubs-image
Cenny punkt zdobyty!

Za drużyną Stali Nysa mecz w ramach 16. kolejki PlusLigi. Tym razem podopieczni Krzysztofa Stelmacha we własnej hali podejmowali drużynę Vervy Warszawa Orlen Paliwa. Po zaciętym i pełnym walki spotkaniu, górą okazali się goście. Siatkarze prowadzeni przez Andreę Anastasiego potrzebowali aż pięciu setów, by pokonać gospodarzy. MVP spotkania wybrany został Igor Grobelny.

Mecz lepiej rozpoczęli gospodarze (5:3). Stalowcy za sprawą m.in. ataków Wassima Ben Tary utrzymywali przewagę (7:5). Dobrze w obronie grali żółto - niebiescy, a ręki nie zwalniał Bartosz Bućko (10:6, 14:11). Gdy goście zniwelowali stratę do jednego oczka o przerwę poprosił trener Krzysztof Stelmach (17:16). Po przerwie na tablicy oglądaliśmy wynik remisowy (18:18). Dobrze w polu zagrywki spisał się Kamil Długosz i Stalowcy po raz kolejny objęli prowadzenie (21:19) i utrzymywali je (23:20). Na boisku pojawił się Patryk Szczurek, który od razu popisał się dobrą zagrywką, a przechodzącą piłkę skończył Bartłomiej Lemański (24:20). Stalowcy byli krok od wygrania pierwszej partii i tak też się stało (25:21).

Druga partia rozpoczęła się wyrównanie (3:3), ale siatkarze że stolicy szybko wyszli na prowadzenie (3:6) i utrzymywali je (5:8). Punkt bezpośrednio z zagrywki zdobył Ben Tara i gospodarze zniewelowali stratę do jednego oczka, a po drugim asie był już remis po 8. Później drużyny grały wyrównanie (12:13). Gdy przyjezdni po raz kolejny wyszli na trzypunktowe prowadzenie o przerwę poprosił trener Stelmach (12:15). Po przerwie przewaga gości wzrosła do czterech oczek (13:17). Po czasie żółto - niebiescy odrobili większość strat (16:17), a po chwili doprowadzili do remisu. Nie trwało to jednak długo, bowiem warszawianie znów odskoczyli (17:19). Gospodarze nie odpuszczali (20:21). Dobrze blokiem zagrali Stalowcy i znów oglądaliśmy remis (22:22). Przy stanie 22:23 o przerwę poprosił, po raz drugi, szkoleniowiec gospodarzy. Partię zakończył serwis w siatkę Lemańskiego.

Trzecią partię lepiej otworzyli siatkarze z Warszawy (1:3). Goście powiększali przewagę, a o przerwę poprosił trener Krzysztof Stelmach (1:5). Stalowcy zaczęli odrabiać straty (5:7). Świetnie blokiem grali goście, a o kolejny czas poprosił trener gospodarzy (9:13). Po przerwie zagrywką zapunktował Andrzej Wrona, a także kolejny blok dołożyli goście (9:15). Warszawianie grali swobodnie, utrzymując przewagę (13:20). Ostatecznie ta partia padła łupem Vervy Warszawa Orlen Paliwa (15:25).

Czwartą odsłonę meczu drużyny rozpoczęły wyrównanie (2:2). Ekipy grały punkt za punkt (5:5) do momentu, gdy to gospodarze objęli trzypunktowe prowadzenie, m.in. za sprawą dobrze funkcjonującego bloku. O przerwę poprosił trener Andrea Anastasi (10:7). Stal Nysa utrzymywała przewagę (14:10, 16:11). Gospodarze kontrolowali sytuację (19:13). Gdy goście zdobyli dwa punkty z rzędu, o przerwę poprosił trener Stelmach (19:15). Żółto - niebiescy utrzymywali przewagę (23:19) i gdy byli już tylko punkt od wygrania tego seta o przerwę poprosił szkoleniowiec gości (24:20). Seta zakończył atak Wassima Ben Tary.

Od dwupunktowego prowadzenie tie-breaka rozpoczęli goście. Punkt bezpośrednio z zagrywki zdobył Ben Tara i już oglądaliśmy remis (2:2). Drużyny grały punkt za punkt (6:6). Dobrze blokiem zagrali goście i to oni przy zmianie stron prowadzili dwoma punktami (6:8). Przy stanie 6:9 o przerwę poprosił trener Krzysztof Stelmach. Po przerwie przewagę powiększyli warszawianie, a o drugi czas poprosił szkoleniowiec gospodarzy (8:12). Seta oraz mecz zakończyła autowa zagrywka Patryka Szczurka.


Stal Nysa - Verva Warszawa Orlen Paliwa 2:3 (25:21, 23:25, 15:25, 25:21, 10:15)

Stal Nysa: Długosz (6), Komenda (2), Bućko (21), Ben Tara (27), M'Baye (2), Lemański (13), Ruciak (L) oraz Bartman (2), Schamlewski (3), Szczurek, Filip (2), Dembiec (L)

Verva Warszawa Orlen Paliwa: Trinidad (3), Wrona (13), Nowakowski (9), Grobelny (23), Superlak (13), Szalpuk (13), Wojtaszek (L) oraz Król (3), Ziobrowski, Kozłowski

Oops! Seems there are problem with access to disqus.com. Please refresh the page in a few minutes.
Do góry