logo
Breadcrubs-image
Kolejny punkt w ligowej tabeli zapisany!

Stal Nysa zapisuje kolejny punkt w ligowej tabeli. Tym razem podopieczni Krzysztofa Stelmacha po pięciu setach musieli uznać wyższość Asseco Resovii Rzeszów (22:25, 25:19, 25:22, 18:25, 12:15). MVP spotkania wybrany został Karol Butryn.

Spotkanie dobrze rozpoczęli gospodarze. Po atakach Michała Filipa i Bartłomieja Lemańskiego Stal prowadziła 2:0. Asa serwisowego dołożył Marcin Komenda, a blokiem popisał się Zbigniew Bartman i Stalowcy prowadzili już 4:0. Żółto - niebiescy utrzymywali przewagę (6:2). Później goście zaczęli odrabiać straty (9:8). Gdy rzeszowianie doprowadzili do remisu po 11:11 o pierwszą przerwę poprosił Krzysztof Stelmach. Po dobrej zagrywce Nicolasa Szerszenia to drużyna z Rzeszowa pierwszy raz w tym meczu wyszła na prowadzenie (13:14). Później gra się wyrównała, ale w końcu przyjezdni wyszli na trzypunktowe prowadzenie (17:20), a o drugi czas poprosił Krzysztof Stelmach. Po przerwie przewaga gości utrzymywała się (19:22). Asem serwisowym popisał się Michał FIlip i przewaga rzeszowian stopniała do dwóch punktów (22:24), a o czas poprosił trener Alberto Giuliani. Po czasie zagrywkę zepsuł Michał FIlip i pierwsza partia padła łupem Asseco Resovii Rzeszów (22:25).

Drugą partię obie drużyny rozpoczęły równo (2:2). Wynik remisowy utrzymywał się (5:5). Asem serwisowym popisał się Łukasz Łapszyński i Stalowcy objęli dwupunktowe prowadzenie (7:5). Przewaga utrzymywała się, a po ataku Michała Filipa i autowym ataku rzeszowian wzrosła do czterech punktów (12:8). Po punktowym bloku Bartłomieja Lemańskiego na tablicy widniał wynik 14:9. Goście rozpoczęli odrabianie strat, a przy stanie 15:14 o pierwszą przerwę poprosił trener Krzysztof Stelmach. Po czasie gospodarze złapali wiatr w żagle i znów wyszli na trzypunktowe prowadzenie (17:14), które utrzymywało się w dalszej części seta (20:17). Świetnie w bloku grał Bartłomiej Lemański. Gdy przewaga wzrosła do pięciu oczek o przerwę poprosił Alberto Giuliani (22:17). Ostatecznie to nysianie wygrali tę partię 25:19.

Trzeciego seta zdecydowanie lepiej otworzyli gospodarze (5:1), ale goście powoli odrabiali stratę (6:4). Gdy przewaga stopniała do punktu o przerwę poprosił trener Krzysztof Stelmach. Później gra się wyrównała (8:8), ale po udanym ataku Zbigniewa Bartmana Stalowcy po raz kolejny objęli dwupunktowe prowadzenie (11:9), które utrzymywało się w dalszej części seta, ale rzeszowianie zdołali doprowadzić do remisu po 16. Drużyny znów zaczęły grać równo (20:20). Dwa razy Stalowcy świetnie zagrali blokiem (23:21), a o przerwę poprosił Alberto Guiliani. Po czasie po raz kolejny żółto - niebiescy zagrali dobrze blokiem i ostatecznie to oni wygrali tę partię 25:22.

Czwarta partia rozpoczęła się wyrównanie (3:3), ale to rzeszowianie jako pierwsi wyszli na dwupunktowe prowadzenie (5:7), które powiększyli do czterech oczek (6:10). Stalowcy nie odpuszczali i próbowali gonić wynik, ale rzeszowianie szybko wrócili do przewagi, a o przerwę poprosił Krzysztof Stelmach (10:14). Po czasie przewaga wciąż utrzymywała się (13:17, 16:20). Ostatecznie tę partię wygrali podopieczni trenera Giulianiego 25:18.

Tie-breaka lepiej rozpoczęli goście (1:3), ale gospodarze szybko doprowadzili do wyrównania (3:3). Punkt z zagrywki zdobył Michał Filip, Stalowcy dołożyli blok i podopieczni Krzysztofa Stelmacha objęli dwupunktowe prowadzenie (6:4), ale rzeszowianie zdołali wyrównać (8:8). Później gra była wyrównana, a po błędziu w ustawieniu gospodarzy, Asseco Resovia Rzeszów była już punkt od wygrania całego spotkania (12:14). Goście wykorzystali okazję i tym samym wygrali całe spotkanie 3:2.


Stal Nysa - Asseco Resovia Rzeszów 2:3 (22:25, 25:19, 25:22, 18:25, 12:15)

Stal Nysa: Komenda (2), Bartman (9), M'Baye (5), Lemański (16), Łapszyński (12), Filip (30), Ruciak (L) oraz Bućko, Szczurek, Dembiec (L)

Asseco Resovia Rzeszów: Szerszeń (10), Drzyzga (2), Jendryk, Hain (8), Čebulj (13), Butryn (25), Potera (L) oraz Krulicki (1), Domagała (1), Woicki, Buszek (1), Täht (7), Mariański (L)

Oops! Seems there are problem with access to disqus.com. Please refresh the page in a few minutes.
Do góry